|
|
|
| wtorek, 24 lipca 2007 10:29 |
Wolność słowa"Gazeta Bytowska" Gazeta Bytowska.pl to lokalny portal internetowy, umożliwiający umieszczanie pod artykułami anonimowych komentarzy. Pod jednym z artykułów znalazł się następujący: "Proponuję gościa zlinczować, skoro metody cywilnoprawne zawiodły, wygląda bowiem na to, że trzeba będzie bezczelność bezczelnością załatwić! Obywatele!!! To do was ta odezwa". Prokuratura w oparciu o powyższe uznała komentarze za materiały prasowe i oskarżyła redaktora naczelnego portalu o czyn z art. 49a prawa prasowego (dopuszczenie do opublikowania materiału prasowego zawierającego znamiona przestępstwa). Ponadto prokuratura oskarżyła redaktora Gazety Bytowskiej.pl o czyn z art. 45 (wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji). Sąd Rejonowy w Słupsku warunkowo umorzył postępowanie w sprawie. Sąd stanął na stanowisku, że komentarze pod redakcyjnymi tekstami w serwisach internetowych to "materiał prasowy" w rozumieniu prawa prasowego. Uznał więc, że prowadzący portale internetowe powinni zarejestrować taką działalność w sądzie, sami zaś wydawcy mogą ponosić odpowiedzialność na gruncie przepisów prawa prasowego za komentarze pod tekstami w serwisach internetowych. Udział HFPC w sprawie będzie polegał na pomocy w dalszym postępowaniu sądowym oraz ewentualnie – przedstawieniu opinii przyjaciela sądu.
E.G. v. Axel Springer Polska E.G. wniosła powództwo o ochronę dóbr osobistych przeciwko Axel Springer Polska Sp. z o.o., wydawcy „Faktu”. Edyta G. uzyskała zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu publikacji określonych informacji na temat jej osoby. Na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie zostało złożone zażalenie. W wyniku zażalenia, powyższy sąd, do czasu rozpatrzenia zażalenia, wstrzymał wykonanie zabezpieczenia powództwa. Dnia 25 lutego 2005 r. w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie złożona została opinia przyjaciela sądu (amicus curiae) kwestionująca zgodność przepisów k.p.c. o zabezpieczeniu powództwa w sprawach o ochronę dóbr osobistych przeciwko środkom masowego przekazu z Konstytucją oraz wnioskująca o skierowanie pytania prawnego do TK. Sąd Apelacyjny w Warszawie dnia 27 kwietnia 2005 r. uchylił zabezpieczenie powództwa i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wraz z Izbą Wydawców Prasy planowane jest przygotowanie projektu ustawy w kwestii zabezpieczenia powództwa. Fundacja skierowała pismo do RPO z wnioskiem o kontrolę abstrakcyjną przepisów dotyczących zabezpieczenia powództwa. Problem stał się ponownie głośny za sprawą pozwu SKOK przeciwko Gazecie Wyborczej i Polityce. Helsińska Fundacja Praw Człowieka organizowała w maju 2006 r. konferencję na temat zabezpieczenia powództwa, przy współpracy "Rzeczpospolitej" oraz "Izby Wydawców Prasy". Grzegorz B. Grzegorz B. skierował jako pracownik Straży Granicznej, trzy skargi do Ministra Obrony Narodowej na przełożonego. Grzegorz B. został oskarżony o popełnienie przestępstwa zniesławienia. Dnia 21 września 2005 r. Sąd Rejonowy w Kamiennej Górze skazał Grzegorza B. na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, zawieszoną warunkowo na okres 3 lat oraz grzywnę w wysokości 1000 zł. Sprawa Grzegorza B. w istocie dotyka kwestii granic prawa do krytyki przełożonych oraz związanej z nią wolnością słowa. Jest to również przykład zastosowania art. 212 k.k. do ukarania osoby innej niż dziennikarz. Dnia 20 stycznia 2006 r. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze nie uwzględnił zarzutów apelacji, zmieniając wyrok pierwszej instancji jedynie co do wymiaru kary wobec Grzegorza B., oskarżonego o popełnienie przestępstwa z art. 212 § 1 k.k. Dnia 17 maja 2006 r. złożona została skarga konstytucyjna na niezgodność art. 212 § 1 k.k. z Konstytucją RP. Trybunał w czerwcu 2008 r. sprawę umorzył.
Hubert H. Dnia 30 grudnia 2005 r. w godzinach rannych pełniący na terenie Dworca Centralnego PKP w Warszawie służbę patrolową funkcjonariusze policji przystąpili do legitymowania przebywającego tam mężczyzny. Powodem interwencji było jego głośne zachowanie i wypowiadanie słów wulgarnych. Gdy policjanci zażądali dowodu osobistego mężczyzna oświadczając, że dokumentu nie posiada podał swoje dane personalne. Po chwili zaczął zachowywać się agresywnie i wypowiedział słowa wulgarne oraz obelżywe pod adresem Prezydenta RP oraz braci Kaczyńskich. Hubert H. został zatrzymany i z uwagi na pozostawanie pod wpływem alkoholu umieszczony w izbie wytrzeźwień. W toku śledztwa Huberta H. przesłuchano w charakterze podejrzanego - złożył on wyjaśnienia zgodne z poczynionymi ustaleniami faktycznymi, potwierdzając wypowiadanie wobec Prezydenta słów obelżywych, znieważających go. Jako przyczynę takiego swego zachowania podał to, że był nieco wcześniej legitymowany przez inny patrol policji i kolejne legitymowanie zdenerwowało go. W wyniku przeprowadzonego śledztwa Hubert H. został oskarżony o przestępstwo z art. 135 para. 2 k.k., tj. o zniewagę głowy państwa. Sprawa była rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział VIII Karny., który umorzył postępowanie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Do sprawy przystąpiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka w charakterze przedstawiciela społecznego.
Jarosław B. Jarosław B. był członkiem Spółdzielni Mieszkaniowej "Centrum" w Cycowie na skutek nabycia spółdzielczego lokatorskie prawa do lokalu. Od początku 2006 r. kilkakrotnie wyrażał swe głosy krytyczne pod adresem Zarządu Spółdzielni i sposobu jego pracy, nawiązując m.in. kontakt z lokalnymi mediami (Kurier Lubelski), prowadząc dyskusje na forach internetowych czy po prostu wypowiadając je wprost do władz Spółdzielni czy też spółdzielców. Domagał się w nich głównie poszanowania prawa przez Zarząd, zgodnych z prawem dokumentów ustrojowych spółdzielni, przejrzystości finansowej i decyzyjnej oraz optymalizacji kosztów Spółdzielni (np. propozycje zmiany sposobu ogrzewania). W lipcu 2006 r. Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej "Centrum" w Cycowie podjęła uchwałę w sprawie wykluczenia z rejestru członków spółdzielni Jarosława B., uzasadniając świadomym działaniem na szkodę Spółdzielni. Jarosław B. wniósł pozew do Sądu o uchylenie uchwały walnego zgromadzenia Spółdzielni. Pozew został uwzględniony. Powoda na zasadzie pro bono reprezentowała adwokat Magdalena Karwacka.
Krzysztof S. Zniewaga funkcjonariuszy publicznych a wolność słowa W dniu 25 września 2005 r. Krzysztof S. został zatrzymany do kontroli drogowej przez patrol Policji. Krzysztof S. kwestionując zasadność kontroli i sposób zachowania się funkcjonariuszy miał wypowiedzieć słowa "nie będę zniżał się do poziomu". Funkcjonariusze poczuli się urażeni, złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znieważenia (art. 226 § 1 k.k.). Sąd Rejonowy w Bytowie uznał Krzysztofa S. za winnego zarzucanego mu czynu i skazał na karę grzywny oraz dodatkowo tytułem powództwa wniesionego przez Prokuraturę zasądził 2.500 zł na cel społeczny oraz obciążył go kosztami procesu. W wyniku apelacji oskarżonego Sąd Okręgowy w Słupsku rozpoznał sprawę i zmienił wyrok pierwszej instancji zawieszając warunkowo postępowanie na okres jednego roku. Skierowanie na tej podstawie aktu oskarżenia do Sądu oraz skazanie oskarżonego mogą być uznane za ograniczenie prawa do swobodnej wypowiedzi i krytyki organów państwowych. Wyrok Sądu nosi cechy niebezpiecznie szerokiej interpretacji pojęcia znieważenia.
Marian Maciejewski Marian Maciejewski jest dziennikarzem Gazety Wyborczej, który został w lutym 2005 r. skazany za zniesławienie przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Fundacja uczestniczyła w jego procesie w charakterze przedstawiciela społecznego. W jego sprawie złożyliśmy skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego oraz skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Za pomocą tej sprawy, chcemy doprowadzić do zniesienia odpowiedzialności karnej za zniesławienie. Uważamy, iż wystarczającym środkiem ochrony reputacji jest powództwo cywilne. Oprócz tego, we współpracy z Izbą Wydawców Prasy przygotowaliśmy projekt ustawy o zniesieniu odpowiedzialności karnej za zniesławienie.
Radosław R. We wrześniu 2006 r. do Prokuratury Rejonowej w Białej Podlasce wpłynęły zawiadomienia o popełnieniu czynu z art. 196 § 1 k.k (obraza uczuć religijnych). Podstawą stał się fakt umieszczenia w internecie strony umożliwiającej spowiedź on-line w okresie od lutego do października 2006 r. Strona ta miała charakter parodystyczny, a wnioskodawcy uznali, że forma żartu obraża przedmiot czci religijnej jakim jest: "sakrament eucharystii i spowiedzi". Umożliwiała ona wyspowiadanie się poprzez wpisanie w odpowiednich rubrykach grzechów oraz zaznaczenie woli poprawy. Po zakończeniu internauta może otrzymać pokutę ( np: "przeprowadź starca przez żółta rzekę") oraz certyfikat spowiedzi. Ponadto istnieje możliwość przyjęcia komunii świętej on-line, przy czym autor strony zaleca aby krążek komunii został wydrukowany na "papierze jadalnym" (np: "ryżowym"). Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie ze względu na znikomą społeczna szkodliwość czynu. Pokrzywdzeni odwołali się, a Prokuratura Okręgowa nakazała skierować akt oskarżenia. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Radosławowi R.
Robert Biedroń Robert Biedroń, lider Kampanii Przeciw Homofobii, został dnia 27 lipca 2005 r. skazany wyrokiem nakazowym przez Sąd Rejonowy w Elblągu na podstawie art. 257 k.k. Podstawą skazania było użycie przez Roberta Biedronia w dniu 10 grudnia 2003 r. w Elblągu w trakcie udzielania wywiadów przedstawicielom prasy, radia i telewizji, oskarżony użył sformułowania „faszystowsko – nacjonalistyczno – katolicki”. Sprawa Roberta Biedronia jest ewidentnym przykładem nadużycia art. 257 k.k. do ścigania wypowiedzi mieszczącej się w granicach wolności słowa, przy tym bez zachowania podstawowych norm procesowych gwarantujących obronę (bezpodstawne skazanie wyrokiem nakazowym) oraz przy użyciu wypowiedzi wyrwanej z szerszego kontekstu.
SKOK przeciwko "Gazecie Wyborczej" W okresie od października 2005 roku do kwietnia 2006 roku Gazeta Wyborcza opublikowała 8 tekstów prasowych dotyczących działalności Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK). Publikacje opisywały sposób działania SKOK-ów, korzystne dla nich regulacje prawne oraz podejrzenia nieprawidłowości w zarządzaniu nimi. Po dwóch ostatnich tekstach - opublikowanych 15 kwietnia oraz 23 kwietnia 2005 roku („SKOK do prokuratora" oraz „SKOK brnie w kłopoty"), Krajowa SKOK oraz czterej członkowie jej władz wystąpili do redaktora naczelnego Gazety Wyborczej o publikację blisko 20 stron formatu A4 sprostowań i odpowiedzi prasowych odnoszących się do dwóch artykułów. Redaktor naczelny odmówił argumentując, iż sprostowanie powinno dotyczyć wyłącznie informacji nieprawdziwych lub nieścisłych, a także że przedstawione mu teksty odpowiedzi przekraczały dopuszczoną przez prawo prasowe objętość. Przedstawiciele władz SKOK stoją na stanowisku, że redaktor naczelny miał obowiązek opublikowania sprostowań i odpowiedzi bez odnoszenia się do prawdziwości zawartych w materiale prasowym oraz w sprostowaniu informacji. W związku z powyższą odmową Krajowa SKOK oraz czterech członków jej władz wniosło powództwo cywilne przeciwko redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej" Adamowi Michnikowi o nakazanie publikacji sprostowań i odpowiedzi. Oprócz tego przeciwko redaktorowi naczelnemu, dziennikarzowi oraz wydawcy "GW" wytoczone zostało powództwo cywilne o ochronę dóbr osobistych, a także złożone zostało zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 212 k.k. Helsińska Fundacja Praw Człowieka postanowiła zająć się kwestią żądania publikacji sprostowań oraz odpowiedzi, ponieważ uznała ten aspekt spraw z powództwa SKOK za szczególnie precedensowy.
Zbigniew K. Zbigniew K. jest przewodniczącym Rady Miejskiej w Knyszynie. W czasie posiedzenia Rady Miejskiej skrytykował działalność dyrektora zespołu szkół ogólnokształcących za jego działania zawodowe. Dyrektor szkoły wystąpił na mocy art. 212 k.k. z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko Zbigniewowi K. Sprawa Zbigniewa K. wskazuje na nadmierną łatwość stosowania art. 212 k.k. do bronienia się przed uzasadnioną krytyką, w tym w szczególności kiedy do krytyki dochodzi w wyniku wykonywania uprawnień zawodowych. Fundacja wystąpiła w sprawie z "opinią przyjaciela sądu". Zarówno sąd I jak i II instancji uznał Zbigniewa K. winnym popełnienia przestępstwa. Pełnomocnicy Zbigniewa K. przygotowywali skargę konstytucyjną w jego sprawie.
Zofia Sz. W dniu 13 maja 2001 roku w czasopiśmie Angora opublikowana została wypowiedź Zofii Sz. - lekarza, w której skrytykowała ona sytuację panującą na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zwróciła w szczególności uwagę na jej protest przeciw punkcjom lędźwiowym u dzieci, za który zostałam postawiona przed komisją dyscyplinarną Akademii Medycznej. Swoją opinię podtrzymała na łamach Angory dnia 13 stycznia 2002 r. Na skutek trwającego 4 lata tj. od dnia 7 czerwca 2001 roku. do dnia 8 czerwca 2005 r., postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez kolejnych Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej (Wielkopolskiego, Naczelnego i Kujawsko - Pomorskiego), w czasie którego doszło do licznych proceduralnych uchybień, sprawa wpłynęła do Okręgowego Sądu Lekarskiego we Wrocławiu, który w dniu 2 lutego 2006 r. wydał orzeczenie. W orzeczeniu tym Okręgowy Sąd Dyscyplinarny uznał Z. Sz. winną przewinienia dyscyplinarnego polegającego na krytyce innych lekarzy, tj. naruszenia art. 52 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej i skazał na karę nagany. Przepis ten stanowi, że: „Lekarz nie powinien wypowiadać wobec chorego i jego otoczenia, a także wobec personelu asystującego lub publicznie, niekorzystnej oceny działalności zawodowej innego lekarza lub dyskredytować go w jakikolwiek sposób". Naczelny Sąd Lekarski podtrzymał co do zasady wyrok Okręgowego Sądu Lekarskiego we Wrocławiu, zmienił jednak karę z nagany na upomnienie.
Jarosław Sroka Jarosław Sroka został oskarżony o to, że w sierpniu 2004 r. jako redaktor naczelny dziennika „Puls Biznesu” nie opublikował w ustawowym terminie 7 dni sprostowania lub odmowy opublikowania sprostowania artykułu „Śląskie stopy” zamieszczonego w dodatku „Weekend” tego dziennika w dniu 16 lipca 2004 r., dotyczącego GEMI spółka z.o.o. oraz Huty Łaziska S.A. mimo wniosku o sprostowanie przesłanego w dniu 27 lipca 2004 r. przez pełnomocnika GEMI spółka z.o.o. i Huty Łaziska S.A., tj. o czyn z art. 46 ust. 1 Prawa prasowego. W piśmie skierowanym do wnioskodawcy J. Sroka umotywował odmowę publikacji sprostowania w oparciu o art. 33 ust. 1 pkt. 1 Prawa prasowego, zgodnie z którym: Redaktor naczelny odmówi opublikowania sprostowania lub odpowiedzi, jeżeli nie spełniają one wymagań określonych w art. 31 ustawy („Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, prawnej lub innej jednostki organizacyjnej redaktor naczelny redakcji właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie: (1) rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej; (2) rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym”). Powyższa odpowiedź redakcji została odrzucona przez wnioskodawców, którzy w tej sytuacji skierowali sprawę na drogę: - postępowania cywilnego (został złożony do sądu cywilnego pozew o ochronę dóbr osobistych i opublikowanie sprostowania) oraz; - postępowania karnego w trybie art. 46 prawa prasowego (w dniu 27 lipca 2005 r. Prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ wniósł akt oskarżenia przeciwko J. Sroce). Wyrokiem z 25 października 2006 r. (sygn. IV K 531/06) Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ skazał oskarżonego na karę grzywny w wysokości 3000 zł. W marcu 2007 r. Sąd Okręgowy w dniu 7 marca 2007 rw Warszawie utrzymał ten wyrok w mocy. W dniu 30 stycznia 2007 r. zapadł wyrok (sygn. IC 1033/05) Sądu Okręgowego, Wydziału Cywilnego, który w całości oddalił powództwo cywilne o ochronę dóbr osobistych i sprostowanie złożone przez przedstawicieli Huty Łaziska i Spółki GEMI. Wyrok ten był znany Sądowi rozpatrującemu apelację J. Sroki od wyroku w sprawie karnej. Sąd Okręgowy nie wziął tej okoliczności pod uwagę i uznał, że w polskim prawie prasowym to prostujący ocenia, która informacja zawarta w publikacji jest nieprawdziwa lub nieścisła, a redaktor naczelny nie może odmówić publikacji sprostowania uznając, że informacja, której korekty domaga się prostujący jest prawdziwa i ścisła. Wobec powyższego, obrońca Jarosława Sroki skierował w dniu 20 marca 2007 r. do Rzecznika Praw Obywatelskich pismo z prośbą o podjęcie sprawy i wniesienie kasacji na korzyść skazanego. RPO dostrzegając ewentualną niekonstytucyjność art. 46 ust. 1 Prawa Prasowego odmówił jednak wniesienia skargi kasacyjnej na korzyść J. Sroki. HFPC planuje przygotowanie skargi do ETPCz na naruszenie art. 6 oraz art. 10 Konwencji oraz przekonanie RPO do wniesienia wniosku do TK w sprawie kontroli konstytucyjności art. 46 ust. 1 Prawa Prasowego. Presspublica W 2000 r. dziennik „Rzeczpospolita” opublikował artykuł którego kłamliwość została stwierdzona w 2002 r. prawomocnym wyrokiem. Tadeusz Smolczewski i Szymon Węgrzynowski uzyskali sprostowanie na łamach "Rzeczpospolitej" oraz zadośćuczynienie. W 2004 r. odkryli oni, że zaskarżony artykuł jest dostępny w internetowym archiwum "Rzeczpospolitej" i to bez sprostowania. W związku z tym wytoczyli Presspublice proces o usunięcie artykułu z archiwum, zobowiązanie pozwanych do przesłania powodom pisemnych przeprosin oraz zapłaty 11 tys zł na rzecz stowarzyszenia amazonek. Sąd Okręgowy uznał, że tak sformułowane żądanie pozwu nie pozwala na pozytywne dla powodów rozstrzygnięcie sprawy, ponieważ uzyskali oni już przeprosiny oraz opublikowano sprostowanie po pierwszej publikacji w "Rzeczpospolitej". Sąd stwierdził, że publikacja w archiwum nie stanowi nowego czynu naruszającego dobra osobiste, a ponadto nie można zabronić publikacji artykułu w archiwum. Sąd przyznał również, że rozważałby przychylenie się do żądania powoda, sformułowanego inaczej, tj. żądania zamieszczenia przeprosin w archiwum, przy artykule. W apelacji powodowie podnieśli, że archiwum internetowe, inaczej niż tradycyjne, pełni funkcję informacyjną, a nie funkcję przechowywania danych, wobec czego publikacja w nim jest nowym zdarzeniem naruszającym dobra osobiste powodów. Sąd Apelacyjny odrzucił apelację, twierdząc, że wyrok z 2002 r. sprekludował umieszczenie artykułu w archiwum. W październiku 2006 r. wniesiono skargę kasacyjna do Sądu Najwyższego. Skarga została oddalona przez Sąd Najwyższy. Wanda Gąsior Wyrokiem Sądu Okręgowego w Krakowie ze stycznia 2007 r. Wanda Gąsior została uznana winną zniesławienia Zbigniewa Wassermana. Sąd warunkowo umorzył postępowanie. Uznał tym samym winę W. Gąsior - umorzył jednak postępowanie ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu. Sąd uznał za zniesławienie skierowanie do Telewizji Polskiej (do programu "Sprawa dla reportera") dwóch listów, w których W. Gąsior nazwała Z. Wassermana oszustem, ponieważ ten nie zapłacił jej zięciowi kwoty 60.000 zł za wykonane prace budowlane. W. Gąsior pisała w listach o gnębieniu prywatnych przedsiębiorców przez nieuczciwych zleceniodawców i jako przykład podawała budowę domu przez swego zięcia dla Z. Wassermanna.
Zbigniew A. Grupa mieszkańców Aleksandrowa Kujawskiego, funkcjonująca pod nazwą Społeczna Inicjatywa Obywatelska, wydawała od 2000 r. pismo „Informator”, w którym informowała głównie o bieżącej działalności władz samorządowych. Pismo wydawano bez rejestracji wymaganej wobec czasopism zgodnie z art. 20 prawa prasowego. W lipcu 2000 r., po wydaniu 10 numerów, grupa radnych gminy Aleksandrów Kujawski złożyła zawiadomienie o przestępstwie wydawania czasopisma bez rejestracji. Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim wystosowała na jego podstawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi A., wskazanemu jako „faktyczny redaktor i wydawca”. Zbigniew A. został uznany winnym wyrokiem Sądu Rejonowego we Włocławku. Jednocześnie, ze względu na pobudki oskarżonego przemawiające za tezą o „nieznacznym stopniu szkodliwości społecznej”, zawieszono wobec skazanego postępowanie karne na okres próby wynoszący jeden rok. Skazany złożył jednak apelację od wyroku, która została uznana za słuszną. Zbigniewa A. uznano za niewinnego wyrokiem Sądu Okręgowego we Włocławku ze stycznia 2003 r. Uzasadniono to rażącą rozbieżnością między opiniami biegłych co do tego, czy „Informator” w ogóle był czasopismem w rozumieniu ustawy. W czerwcu 2001 r. (po wyroku skazującym a przed uniewinniającym) radni z Aleksandrowa Kujawskiego złożyli zawiadomienie o wydawanie kolejnych numerów „Informatora”. Stosownie do zawiadomienia, Prokuratura Rejonowa w Rypinie sformułowała kolejny akt oskarżenia, tym razem przeciwko czterem osobom-wydawcom „Informatora”. Ten akt oraz kolejny akt oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Aleksandrowie Kujawskim, ponownie tylko przeciwko Zbigniewowi A., zostały połączone do wspólnego rozpoznania na etapie postępowania sądowego. Sprawa zawisła przed Sądem Rejonowym we Włocławku. Sąd Rejonowy we Włocławku zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym czy przepis art. 45 Prawa Prasowego (przewidujący odpowiedzialność karną za wydawanie czasopism bez rejestracji) jest zgodny z przepisami art. 31 ust. 3 i art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Wyrokiem z 20 lutego 2007 r. Trybunał Konstytucyjny uznał konstytucyjność zaskarżonego przepisu. Wobec orzeczenia TK w najbliższym czasie może dojść do wydania wyroku w sprawie. Udział PSP w sprawie polegać będzie na obserwacji postępowania (zachowanie zasad rzetelnego procesu w związku z zarzutami oskarżonych pod adresem lokalnych elit, w tym pełniących funkcje w wymiarze sprawiedliwości) oraz na złożeniu opinii amicus curiae (podkreślenie w niej, że konstytucyjność przepisów nie musi wcale przemawiać za uznaniem winy oskarżonych). Ponadto – w przypadku skazania – można rozważyć złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sprawa Agnieszki Arnold A. Arnold jest reżyserką filmów dokumentalnych. Jej nagłośniejsze dzieło to „Sąsiedzi”, opowiadające o zbrodni w Jedwabnem. Jednym z jej niedawnych filmów jest film o zbrodniach wołyńskich pt. „Oczyszczenie”. Film składa się z dwóch części, ściśle powiązanych ze sobą, ale pokazywanych osobno. Pierwsza - „Oczyszczenie” - przedstawia argumenty oraz spojrzenie na problem ze strony polskiej. Druga część „Przebaczenie” spogląda na problem ze strony ukraińskiej (członkowie UPA jako historyczni bohaterzy itd.). W dokumencie tym udało jej się dotrzeć do ukraińskich niepodległościowców oraz pokazać ich tragiczne uwikłanie. Występujący w filmie Danyło Szumuk, wielbiciel Tadeusza Reytana, rzecznik polsko-ukraińskiego pojednania, przesiedział kilkadziesiąt lat w więzieniach polskim, niemieckim i radzieckim. Arnold pokazała dylematy nacjonalistów ukraińskich, genezę ich sojuszu z Niemcami hitlerowcami, późniejszą kapitulację wobec KGB. Film otrzymał bardzo dobre recenzje wybitnych historyków (np. prof. Andrzej Friszke), był także kolaudowany. Dnia 1 września 2006 r. został wyemitowany przez TVP. Po emisji „Przebaczenia” do TVP wpłynęła skarga Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia zarzucająca, iż „film był zbiorem monologów czołowych działaczy Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), z których wynika, że te organizacje prowadziły bohatersko nieprzejednaną walkę z Niemcami i Sowietami w imię niepodległości Ukrainy (...) Komentarzy czy dyskusji pokazujących zbrodnie OUN-UPA przeciwko narodowi polskiemu i faszystowską ideologię tych organizacji - nie było ani w trakcie filmu, ani przed czy po emisji”. Komisja Etyki TVP nie dała możliwości przedstawienia swojego stanowiska przez Agnieszkę Arnold (nie została prawidłowo zawiadomiona o terminie posiedzenia Komisji Etyki), ani nie rozważyła treści filmu w szerszym kontekście (tj. iż przedmiotem skargi była tylko druga część „Przebaczenie”, a nie całe dzieło i jego związek z filmem „Oczyszczenie”). Komisja Etyki dnia 20 grudnia 2006 r. stwierdziła, że Agnieszka Arnold naruszyła obowiązujące „Zasady etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej, zgodnie z którymi „W sytuacjach konfliktowych dziennikarz obowiązany jest dołożyć wszelkich starań, by dotrzeć do źródeł informacji wszystkich stron sporu. Jeśli jest to niemożliwe, informuje, że są to dane częściowe”. Zdaniem Komisji Etyki TVP, A. Arnold nadała filmowi tytuł „Przebaczenie”, co sugerowało, że chodzi o wzajemne wybaczenie win przez Ukraińców i Polaków, tymczasem składające się na film wypowiedzi działaczy i bojowników OUN-UPA przedstawiają wyłącznie racje strony ukraińskiej i całkowicie przemilczają masowe zbrodnie popełnione na polskiej ludności Wołynia. W tym kontekście – według Komisji Etyki - „apel do Polaków o przebaczenie Ukraińcom jest niezrozumiały, skoro o ich winach nie było w filmie ani słowa.”
Preston Smith Wolność mediów w Polsce, odpowiedzialność wydawcy wobec autora, rzetelność postępowania sądowego Preston Smith jest amerykańskim dziennikarzem, pracującym od kilku lat w Polsce m.in. jako redaktor naczelny Poland Monthly (obecnie Agencja Interfax). 13 i 14 października 2003 r. w Rzeczpospolitej ukazały się artykuły autorstwa B. Kittla pt. „Tajne konta Jamrożego i Wieczerzaka; Anatomia oszustwa”, „Jak odzyskać fortunę”. Za publikację autor otrzymał nagrodę Fundacji Batorego oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i nominację do nagrody Grand Press. P. Smith współpracował z B. Kittlem w zakresie zbierania materiałów do ww. artykułów. Ponadto opublikował podobny, choć łagodniejszy w wymowie artykuł po angielsku na łamach Poland Monthly pt. “Trzeci człowiek”. Równocześnie był wtedy redaktorem naczelnym Poland Monthly. Bohaterem artykułów jest Andrzej Perczyński, opisany jako pośrednik Władysława Jamrożego, byłego prezesa PZU przy zakładaniu nielegalnych kont na wyspie Jersey. Artykuły w ocenie autorów są dobrze udokumentowane. Świadczy o tym wygranie procesu z innymi byłymi prezesami PZU Romanem Fulneczkiem i Krzysztofem Jarmuszczakiem, których również dotyczyły artykuły. A. Perczyński 29 października 2003 r. pozwał o naruszenie dóbr osobistych wydawcę Rzeczpospolitej - spółkę Presspublica, Macieja Łukasiewicza, redaktora naczelnego Rzeczpospolitej, Bertolda Kitlla, Prestona Smitha – zarówno jako autora i redaktora naczelnego Poland Monthly oraz Poland Business Publishing (wydawcę Poland Monthly). W pozwie wniósł o zasądzenie solidarnie od pozwanych 1 mln zł oraz opublikowanie przeprosin na pierwszej stronie Rzeczpospolitej. 6 grudnia 2007 r. Rzeczpospolita i B. Kittel zawarli z A. Perczyńskim ugodę. B. Kittel twierdzi, że postąpił tak ponieważ nie chciał kontynuować długiego procesu, przy świadomości, że wszystkie koszty procesu musiałby pokryć sam – już bez pomocy Rzeczpospolitej. Głównym elementem ugody jest oświadczenie opublikowane na łamach Rzeczpospolitej: „Redakcja dziennika »Rzeczpospolita« oświadcza, w związku z opublikowaniem tekstów w dzienniku »Rzeczpospolita« z dnia 13 października 2003 r. i 14 października 2003 r. na temat PZU, że w tekstach tych zamieszczono nieuzasadnione stwierdzenia dotyczące Pana Andrzeja Perczyńskiego, które mogły być źródłem pochopnych i błędnych wniosków wobec niego, co nie było jej zamiarem”. Pod oświadczeniem widniał podpis: „autorzy »Rzeczpospolitej«”. Rzeczpospolita tym samym wycofała się z procesu, a P. Smith stał się jedynym pozwanym w procesie. Sprawa Tomasza Kozaka
Wolność słowa i swoboda twórczości artystycznej Sprawa dotyczy Tomasza Kozaka, malarza, który w swoich pracach wykorzystuje w kontrowersyjny sposób motywy historyczne, religijne, literackie. Na mocy umowy zawartej w 2005 r. T. Kozak przeniósł na wydawcę na okres jednego roku przysługujące mu majątkowe prawa autorskie do określonych w umowie obrazów. Wydawca zobowiązał się do ich opublikowania wraz z komentarzem w formie dwóch kalendarzy na rok 2006 oraz do zapłaty honorarium. Wydawca wykorzystał otrzymane dzieła do wydania jednego kalendarza zatytułowanego „Polskie Otchłanie 2006”. Pomiędzy wydawcą a artystą doszło jednak do sporu co do zapłaty za pozostałą część prac, które miały zostać wykorzystane przy wydaniu drugiego kalendarza. W związku z tym T. Kozak wniósł 20 czerwca 2006 r. do sądu pozew, w którym domagał się zasądzenia na swoją rzecz od pozwanego zapłaty kwoty tytułem całego wynagrodzenia ustalonego w umowie wraz z odsetkami. Sąd Rejonowy dla Krakowa - Podgórza w Krakowie wyrokiem z 6 października 2009 r. po rozpatrzeniu sprawy oddalił powództwo. Sąd uznał, iż umowa łącząca T. Kozaka oraz wydawcę w całości dotknięta jest nieważnością bezwzględną z uwagi na sprzeczność tematyki prac wykonanych w celu realizacji umowy z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.). Sąd zaznaczył, iż prace T. Kozaka wykorzystują tematykę wojenną, pornograficzną, symbolikę godła państwowego, oraz że reprezentują wątpliwe walory artystyczne i jako takie godzą w powszechnie uznawane społecznie wartości i dobre obyczaje. Od wyroku Sądu Rejonowego T. Kozak wniósł apelację do Sądu Okręgowego w Krakowie. Sprawa z powództwa T. Kozaka objęta jest Programem Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W ocenie Fundacji sprawa ta ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa i swobody twórczości artystycznej, które zagwarantowane zostały przez art. 73 Konstytucji RP oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Dotyczy ona szerszego zagadnienia jakim jest zakres swobody twórczości artystycznej w Polsce. Sprawa inwestycji na terenie Natura 2000 Wolność słowa Program Spraw Precedensowych objął monitoringiem sprawę Pani E., która na antenie jednej ze stacji radiowych wyraziła swój sprzeciw dla inwestycji, znajdującej się na terenie należącym do obszaru Natura 2000. Mimo iż, w powyższej wypowiedzi nie została wskazana nazwa inwestora powstałego obiektu, spółka odpowiadająca za inwestycję na tym terenie skierowała przeciwko Pani E. prywatny akt oskarżenia, zarzucając czyn z art. 212 § 1 i 2 kk (przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej). Sąd Rejonowy umorzył postępowanie, ponieważ spółka skutecznie odstąpiła od oskarżenia w sprawie. Jednocześnie spółka wniosła przeciwko Pani E. pozew o usunięcie skutków naruszenia dóbr osobistych oraz zasądzenie zadośćuczynienia pieniężnego na cel społeczny lub na rzecz powoda, na podstawie art. 24 kc.
Pani E. uzasadniła swoją wypowiedź faktem niezgodności działań na określonym terenie z przepisami ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r., odnoszącymi się do ochrony obszarów Natura 2000 oraz wyrokami WSA kwestionującymi m.in. legalność oceny oddziaływania na środowisko wybudowanego obiektu. Ponadto, sprzeciw wobec inwestycji wyraziły również organizacje pozarządowe związane z ochroną środowiska, w tym Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i Polski Klub Ekologiczny. W świetle wskazanych okoliczności, zdaniem Fundacji, doszło do naruszenia wolności słowa w ww. sprawie. Panią E. reprezentuje pro bono aplikant adwokacki Łukasz Supera z Kancelarii Adwokackiej Adwokat Małgorzaty Supera. |







