|
|
|
| czwartek, 10 czerwca 2010 08:08 |
GW: "Podsłuchom stanowcze: nie"- Nie odpuszczę podsłuchiwania dziennikarzy. To się skończy wnioskiem o postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu - zapowiada poseł Robert Węgrzyn (PO).W weekend "Gazeta" opublikowała fragmenty protokołu kontroli o stosowaniu podsłuchów przez Centralne Biuro Śledcze w latach 2006-07. Kontrolę zlecił komendant główny policji. Czarno na białym wynika z niej, że CBŚ powołane do ścigania najgroźniejszych przestępców przez 17 dni podsłuchiwało dziennikarza "Gazety" Wojciecha Czuchnowskiego. Podsłuch włączono w związku z operacyjnym rozpracowaniem o kryptonimie "Cele" - rzekomym zagrożeniem zamachem na życie ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Służbowa komórka dziennikarza dostała kryptonim "Zdrój".Policja wiedziała, że telefon należał do dziennikarza, ale wniosek o podsłuch złożyła na N.N., czyli nieznaną osobę. Od pierwszych rozmów było dla podsłuchujących jasne, kto rozmawia. Podsłuch uruchomiono w kwietniu 2007 r., na dzień przed śmiercią posłanki SLD Barbary Blidy. Nawet jeśli podsłuch nie miał związku z akcją u byłej posłanki SLD, to przez ponad dwa tygodnie policja miała wgląd, co dzieje się w redakcji "Gazety". Podsłuchiwany dziennikarz pisał o sprawie Blidy, rozmawiał z politykami, informatorami, innymi dziennikarzami. Śledztwo do wznowienia? W sprawie podsłuchiwania Czuchnowskiego, ale też innych podsłuchów zakładanych "bez podstawy prawnej" na polecenie Zbigniewa Ziobry, tajne śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. Umorzyła je kilka dni temu, nie znajdując przekroczenia prawa. We wtorek red. Czuchnowski złożył na decyzję o umorzeniu zażalenie. Domaga się nadania statusu pokrzywdzonego w tej sprawie i wznowienia śledztwa. Pisze, że "działania funkcjonariuszy CBŚ w tej sprawie wypełniają znamiona przestępstw": przekroczenia uprawnień oraz poświadczenia nieprawdy (chodzi o wyłudzenie zgody na podsłuch na osobę rzekomo nieznaną). "To zachowanie o wysokiej społecznej szkodliwości, zważywszy na wagę, jaką w społeczeństwie demokratycznym przywiązuje się do ścisłej reglamentacji i kontroli działań operacyjnych jako głęboko ingerujących w konstytucyjne prawa i wolności" - czytamy w zażaleniu. Czuchnowski podkreśla, że nie tylko złamano jego prawo do prywatności, podsłuchem podważona została także jego wiarygodność dziennikarska. Bo może to odstraszać jego informatorów, a u czytelników wywoływać wrażenie, że ma kontakty ze światem przestępczym, skoro policja go podsłuchuje. - Uważam, że red. Czuchnowski powinien też wystąpić z cywilnym pozwem przeciwko skarbowi państwa [reprezentowanemu przez KGP] o naruszenie jego prywatności. Fundacja Helsińska chętnie pomoże mu w takiej precedensowej sprawie - mówi Adam Bodnar z zarządu Fundacji. - Decyzja o umorzeniu zostanie skontrolowana i oceniona przez Prokuraturę Apelacyjną w Poznaniu. Wynik zostanie przekazany prokuratorowi generalnemu - zapowiada rzecznik prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta prok. Mateusz Martyniuk. Prawo sobie, służby sobie Nielegalnym podsłuchiwaniem dziennikarzy i polityków zajmować się miała powołana w styczniu 2008 r. sejmowa komisja śledcza ds. nacisków na służby i prokuraturę za rządów PiS. Jeszcze tego nie zrobiła. - Jakieś półtora miesiąca temu zamówiliśmy materiały w zielonogórskiej prokuraturze. W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy informację, że pierwsze dokumenty przesyłane są do kancelarii tajnej. Bardzo dziwny jest ten zbieg zdarzeń: naszego zainteresowania i umorzenia śledztwa - mówi poseł Węgrzyn. - Gdy zaczęliśmy się tym interesować, prokuratura zamknęła sprawę. Czy to przypadek? - wtóruje Krzysztof Matyjaszczyk (SLD). Obaj z komisji naciskowej. - Tam są rzeczy absolutnie niedopuszczalne, które trzeba wyjaśnić. Prawo sobie, a służby sobie. Kluczowe będzie jednak przesłuchanie Zbigniewa Ziobry - mówi o materiałach zielonogórskiego śledztwa Węgrzyn. Przedstawiciel PiS w komisji Arkadiusz Mularczyk do powiedzenia miał tyle: - Nie czytam "Wyborczej". Kłaniam się, do widzenia. Z europosłem Ziobrą nie udało nam się skontaktować. O tym, że podsłuchy mają być następnym - po wyjaśnieniu bezprawnych działań służb w sprawie tzw. afery gruntowej - tematem prac komisji, posłowie postanowili jeszcze przed katastrofą smoleńską. Wypadek (zginęli w nim też były przewodniczący komisji Sebastian Karpiniuk z PO i poseł Leszek Deptuła z PSL) zamroził prace komisji do zakończenia prezydenckich wyborów. Jeśli nie będzie II tury, komisja zajmie się podsłuchami w lipcu. Źródło: Gazeta Wyborcza |







