| "Rzeczpospolita": Rolą adwokata jest udzielanie wsparcia najsłabszym |
|
|
|
| piątek, 17 kwietnia 2009 21:08 | |||
"Rzeczpospolita": Rolą adwokata jest udzielanie wsparcia najsłabszymRz: Jest pan współtwórcą Programu Spraw Precedensowych od lat prowadzonego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka. Dzięki niemu dochodzi do zmiany prawa i przełamywania stereotypów. Prof. Zbigniew Hołda: Współtwórcą? Nie, to zbyt wielkie słowo, ja tylko pomagałem. Początki były ciężkie. Nie było zbyt wielu chętnych prawników do współpracy. Prowadziłem więc wiele spraw. Pamięta pani sprawę księdza z Tylawy oskarżonego o molestowanie seksualne dzieci? Tak, było o niej głośno. Żaden adwokat nie chciał pomóc pokrzywdzonym przez duchownego. Nie było więc wyjścia – razem z koleżanką, też prawnikiem, dojeżdżałem z Lublina do Krosna, bo tam toczył się proces przeciwko niemu. Teraz jest inaczej. Prawnicy sami się zgłaszają do fundacji i pytają, czy mogą pomagać charytatywnie. Program Spraw Precedensowych się rozwija. Cieszy mnie to bardzo. Nie boi się pan spraw trudnych? A dlaczego miałbym się bać? Przecież rolą adwokata jest bronienie najsłabszych. Ja tylko staram się wykonywać swój zawód. Na koncie ma pan również sprawy, które miały swój finał w Trybunale Konstytucyjnym lub w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Faktycznie, uzbierało się ich trochę. Jeżeli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, to jeśli pamięć mnie nie zawodzi, brałem udział w pięciu. Ile razy byłem w Strasburgu? Proszę mi wybaczyć, ale nie pamiętam. Większość spraw, w których uczestniczyłem przed TK, dotyczyła problemów z zakresu prawa karnego i praw człowieka, a gdy chodzi o Europejski Trybunał Praw Człowieka – przewlekłości postępowań sądowych. Reprezentowałem też Fundację Równości, która zaskarżyła zakaz Parady Równości w Warszawie w 2005 r. Którą z tych spraw uważa pan za największy sukces? Wybór nie jest prosty. Na pewno mogę do nich zaliczyć wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie dr Zofii Szychowskiej, lekarki ukaranej dyscyplinarnie za krytykę innych lekarzy. Trybunał uznał, że przepis kodeksu etyki lekarskiej jest niezgodny z konstytucją, jeżeli zakazuje prawdziwej krytyki innych lekarzy. Według Trybunału sądy lekarskie zbyt szeroko interpretują zakaz dyskredytowania lekarzy. Nie trzeba jednak zmieniać przepisu kodeksu etyki, tylko sposób, w jaki stosują go lekarskie sądy. W każdej sytuacji powinny badać, czy lekarz krytykujący kolegów po fachu mówił prawdę i czy działał w interesie publicznym. Wszystkie sprawy prowadził pan pro bono? Tak, oczywiście. Jako adwokat pracuję tylko charytatywnie. Adwokat też musi przecież zarabiać na życie. Jestem również profesorem prawa. Specjalizuję się w prawie karnym. Przez wiele lat byłem związany z Wydziałem Prawa Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, w którym mieszkam, a od kilku lat z Uniwersytetem Jagiellońskim. Tam szefuję skromnej Katedrze Prawa i Polityki Penitencjarnej. I z tego żyję.
|







