| Ngo.pl: Prawa człowieka, indywidualności i prestiż (wywiad z Haliną Bortnowską-Dąbrowską) |
|
|
|
| wtorek, 25 maja 2010 09:31 | |||
|
– Danuta Przywara powiedziała, że ją do Komitetu Helsińskiego zaprosił Marek Nowicki. A jak było w pani przypadku? Halina Bortnowska-Dąbrowska: – Trudno powiedzieć, że w tej sprawie zadziałała jakaś poszczególna osoba. W pewnym momencie Komitet Helsiński szukał miejsca, gdzie możnaby zorganizować kolejne spotkanie. U mnie to nie było możliwe, ale powiedziałam, że nadawałoby się mieszkanie mojej teściowej. Ona się zgodziła, poszła zresztą w tym czasie do kościoła, a spotkanie Komitetu odbyło się z moim udziałem.
– W ten sposób pani dołączyła?
H.B.-D.: – Komitet szukał osoby, która miałaby umiejętności dziennikarskie oraz kojarzonej z Kościołem; rozumiejącej działania instytucji kościelnych. Środowisko Komitetu bardzo mi odpowiadało. Częstszy kontakt miałam wtedy z Danutą Przywarą. Pojęcie o prawach człowieka miałam jeszcze z czasów działania wśród robotników w Nowej Hucie za pierwszej „Solidarności”. Po przeprowadzce z Krakowa do Warszawy szukałam nowych pól do pracy. Ale do Komitetu zostałam zaproszona, a nie ubiegając się o to. To ważne, bo do prestiżowych organizacji zawsze wiele osób chce dołączyć, ponieważ doskonale wyglądają w CV.
– Teraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka też jest bardzo prestiżowym miejscem.
H.B.-D.: – Zawsze była. Myślę, że ważny jest tu wysoki standard pracy i rzetelność, dokładność raportów, poważne zaangażowanie uczestników.
– Danuta Przywara, prof. Andrzej Rzepliński...
H.B.-D.: – Wśród twórców Fundacji są też osoby już nieżyjące. Na pierwszym miejscu wymieniłabym Marka Edelmana, który wprawdzie na co dzień w pracy Komitetu nie był bardzo aktywny, ale z jego zdaniem bardzo się liczyliśmy. Marka Nowickiego, potem profesora Zbigniewa Hołdę pokonała choroba. To było dla nas bardzo bolesne doświadczenie; obaj umarli do końca zaangażowani i niezastąpieni. Teraz bardzo się niepokoimy o zdrowie Stefana Starczewskiego.
– Tutaj wszyscy są indywidualnościami...
H.B.-D.: – I reprezentują swoje zdanie w sposób dobitny. Bardzo ważne jest, że z reguły dochodzimy do uzgodnień.
– Co z perspektywy dwudziestu lat wydaje się najważniejsze?
H.B.-D.: – Że nie zajmowaliśmy się nigdy rzeczami nieważnymi. Mamy dobre sito. Trzeba powiedzieć, że Fundacja trzyma się swoich celów statutowych raczej dokładnie. Nie podejmuję się wskazania tego, co jest „najważniejsze”. Fundacja ma w tej chwili wiele jednakowo ważnych programów. Dynamicznie rozwijają się programy prawne oraz ciekawe i ważne Obserwatorium Wolności Mediów czy Festiwal Filmowy Watch Docs. Wciąż pomagamy w szkoleniach z praw człowieka w wielu krajach byłego Związku Radzieckiego.
– W Polsce już wiemy, czym są prawa człowieka?
H.B.-D.: – Nie można tego tak spokojnie stwierdzić, ale na pewno mamy już liczne wykształcone osoby, od których można się dowiedzieć, czym są prawa człowieka w Polsce. „Wiedzieć o...” to nie wszystko. Trzeba tworzyć i ćwiczyć metody i działania na tym polu. Żałuję, że nie mamy więcej pieniędzy na działalność edukacyjną.
– Zwykle organizacje pozarządowe oszczędzają na lokalu.
H.B.-D.: – U nas najpierw było „bezlokale”, czyli spotykanie się w różnych prywatnych miejscach. Pierwsza siedziba Fundacji znajdowała się przy pl. Trzech Krzyży. Była to tak mała służbówka, że wszyscy się w niej nie mieściliśmy. Znaleźliśmy barak przy ul. Pięknej, na tyłach biblioteki na Koszykowej. Okazało się jednak, że jego ogrzewanie było bardzo kosztowne. Romantyzm urzędowania w baraku nie był tego wart. Z konieczności przenieśliśmy się do lokalu na Brackiej, który okazał się z czasem za mały i tak trafiliśmy na ul. Zgoda 11, obecną siedzibę Fundacji. Z czasem. w skutek coraz większej ilości programów, to miejsce też staje się za ciasne.
– Panią w tej chwili najbardziej zajmuje problem kary śmierci.
H.B.-D.: – Dojrzała we mnie myśl, że problem kary śmierci jest zagadnieniem kluczowym dla całej problematyki praw człowieka. Pogląd w tej sprawie świadczy o poziomie i sposobie rozumienia praw człowieka w ogóle. Takie fundamentalne cechy jak uniwersalność i niezbywalność praw człowieka sprawdzają się w postawie wobec kary śmierci. To znaczy, akceptowanie tej kary jest niezgodne z pojmowaniem prawa człowieka do godności i do życia jako praw niezbywalnych. Kara śmierci nie jest rozwiązaniem, nie jest sprawiedliwością.
Źródło: portal ngo.pl (autor: Marta Chowaniec) Halina Bortnowska-Dąbrowska od 1976 roku współorganizowała polski ruch hospicyjny. Osobiście przez kilka lat była wolontariuszką hospicyjną. Jest współzałożycielką: Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (obecnie przewodnicząca Rady tej Fundacji), Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita” Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii oraz Grupy Działania przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii „Wirydarz”. Przed wstąpieniem Polski do UE pracowała w Fundacji „Polska w Europie”. Animuje projekty upamiętnienia ofiar getta warszawskiego, Jedwabnego i Srebrenicy. Publikuje na łamach m.in. „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”. Prowadzi „Klub czwartkowy” - warsztaty dziennikarskie Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy POLIS. Napisała książkę „Już – jeszcze nie. Całoroczne rekolekcje z Ludźmi Adwentu”.
|







