|
|
|
| środa, 10 marca 2010 09:49 | |||
Ewa Siedlecka: "Służby dały przepis na podsłuch" Gazeta wyborcza z 10 marca 2010 r.Rząd zaakceptował projekt lepszej kontroli podsłuchów. Ale nie rozwiązuje on wszystkich problemów Projekt powstał po serii podsłuchowych skandali. Kroplą, która przepełniła czarę, było ujawnienie przez "Rzeczpospolitą", że materiały z podsłuchu w sprawie handlu raportem z likwidacji WSI zostały udostępnione do prywatnego cywilnego procesu, jaki wiceszef ABW Jacek Mąka wytoczył tej gazecie. Przyjęty wczoraj przez rząd projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego i ośmiu ustaw dotyczących służb, które mają prawo do podsłuchiwania, przewiduje m.in., że: - sąd przed wydaniem zgody na podsłuch operacyjny (taki, który stosuje się, zanim zostanie wszczęte postępowanie karne) będzie się musiał zapoznać z materiałami - także operacyjnymi - które według wnioskującej o podsłuch służby uzasadniają jego niezbędność; - nie będzie wolno wykorzystać materiału z podsłuchu w postępowaniu innym niż karne; - zgodę na wykorzystanie materiału z podsłuchu w innej sprawie karnej, niż był założony, lub w stosunku do innej osoby ma wydawać sąd; - sąd ma decydować, które materiały z podsłuchu operacyjnego przekazane przez służbę prokuraturze mają zostać zniszczone jako nieprzydatne (dziś ma taką władzę tylko nad materiałami z tzw. podsłuchu procesowego, czyli założonego w trwającym postępowaniu karnym); - osoba podsłuchiwana będzie zawiadamiana, że była podsłuchiwana, tylko jeśli materiały z jej podsłuchu dostanie prokuratura (po zakończeniu postępowania); - prokurator generalny ma przedstawiać Sejmowi doroczną informację statystyczną o liczbie podsłuchanych osób bez podziału na służby, które podsłuch stosowały (z brzmienia przepisu nie wynika, czy z podziałem na podsłuchy operacyjne i procesowe), a także o ogólnej liczbie odmów prokuratora i sądów. Projekt powstał w ścisłej konsultacji ze służbami stosującymi podsłuch. Ministerstwo Sprawiedliwości nie uwzględniło uwag przygotowanych do niego przez działającą przy ministrze Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego, której przewodniczy prof. Andrzej Zoll. Komisja zwracała m.in. uwagę, że informacja statystyczna, którą ma podawać co roku prokurator generalny, jest bardzo ogólna. "To błąd; ani parlament, ani społeczeństwo nie dowie się, które ze służb sięgają najczęściej po podsłuchy i którym najczęściej się odmawia" - czytamy w opinii. Komisja obawia się, że szerokie, niczym nieobwarowane prawo sądu do wyrażania zgodny na wykorzystanie materiału z podsłuchu na użytek innej sprawy karnej "może doprowadzić do faktycznego osłabienia funkcji gwarancyjnej wydawanych zezwoleń. Interes ścigania brałby wówczas zdecydowanie górę nad ochroną prywatności". Komisja za niedobre uznała pominięcie sprawy podsłuchanych rozmów obrońców z klientami. Tymczasem zapoznawanie się z nimi przez prokuraturę czy sąd może naruszać tajemnicę obrończą, a więc prawo do obrony. W opinii jest też uwaga, że w projekcie "dają znać o sobie interesy resortowe" (służb specjalnych). Ministerstwo nie uwzględniło także uwag Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przygotowanych po specjalnie zwołanym panelu ekspertów. Oprócz wad zauważonych przez komisję kodyfikacyjną fundacja wymienia m.in., że wbrew orzecznictwu Trybunału w Strasburgu nie przewiduje się prawa każdej osoby, której założono podsłuch, do poinformowania o tym po prawomocnym zakończeniu postępowania. Wskazuje też, że nadal sąd nie będzie miał pełnej kontroli nad niszczeniem materiałów z podsłuchów, bo poza kontrolą pozostanie to, czego służby nie przekażą prokuraturze jako materiał do wszczęcia postępowania (tu mogą być np. haki obyczajowe). Wprawdzie służby mają obowiązek niszczyć materiały nieprzydatne do postępowania, ale nikt tego nie będzie kontrolował. - Ten projekt nie rozwiązuje wszystkich problemów. Jeśli już się reformuje prawo, to powinno się to robić porządnie, a nie na tyle, na ile pozwolą na to służby specjalne. Można było pójść dalej bez szkody dla ścigania przestępczości. Poza tym po co ministerstwo ogłasza konsultacje społeczne, skoro nie interesuje się ich wynikiem? - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Więcej: http://wyborcza.pl/1,75478,7644166,Sluzby_daly_przepis_na_podsluch.html
|







