| GW: Biskupi grożą: albo in vitro albo komunia |
|
|
|
| czwartek, 20 maja 2010 19:25 | |||
|
Kto popiera zapłodnienie in vitro, nie może przystępować do komunii świętej - ogłosiła Rada Episkopatu ds. Rodziny. Zasmuca mnie to oświadczenie. Zamiast dialogu duszpasterskiego, refleksji nad tym, co win vitro jest moralnie złe, a co jest dobre, mamy te kategoryczne słowa. Ponieważ są skierowane także do polityków, mam poczucie, że to jest znów rodzaj lobbingu - komentuje Halina Bortnowska, filozof, przewodnicząca Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. In vitro nie dogmat Rada Episkopatu ds. Rodziny obradowała w poniedziałek i we wtorek w Warszawie. Są w niej świeccy, księża i ośmiu biskupów, na jej czele stoi ordynariusz rzeszowski Kazimierz Górny. Co jest w oświadczeniu? Rada "z niepokojem przyjmuje wiadomość" o odrzuceniu radykalnego obywatelskiego projektu ustawy "Contra in vitro", który przewidywał karę więzienia dla lekarzy za przeprowadzenie zapłodnienia in vitro (stało się to w2009r., ale wrócił on do Sejmu jako projekt poselski podpisany przez kilkunastu parlamentarzystów Polski Plus, PiS i PSL). Dalej Rada pisze: "Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte". I przechodzi do najostrzejszego fragmentu: "Ci, którzy je zabijają, ici, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy". Halina Bortnowska: - Sądzę, że nie można kogoś odsuwać od sakramentu za poglądy w sprawie, która nie ma charakteru dogmatycznego. Nauczanie rady biskupów o in vitro dogmatem przecież nie jest. Nie chodzi tu o kwestionowanie zasad moralności, lecz ich aplikację do nowego zjawiska. Czy ktoś, kto popiera in vitro, tym samym chce likwidacji życia zarodków? Raczej wręcz przeciwnie: chce, żeby dzieci mogły przyjść na świat. W in vitro nie musi dochodzić do likwidacji zarodków, ludzie je cenią, mają do nich często bardzo emocjonalny stosunek. Na spotkaniu Rady był -choć do niej nie należy - bp kielecki Kazimierz Ryczan. Niedawno w Radiu Kielce przyznał, że jest zwolennikiem PiS, a w święto 3 Maja z ambony mówił o "polskojęzycznych środkach masowego przekazu", "siłach rozłamu", "prasowych hienach" i "prawdziwej pamięci narodowej", której IPN już nie będzie bronił po nowelizacji ustawy o Instytucie. - Nie podoba mi się ton oświadczenia Rady. Wygląda to tak, jakby biskupi wzięli udział w rozgrywce politycznej - mówi "Gazecie" anonimowo jeden z księży zbliżonych do Episkopatu. "Nasz Dziennik" był pierwszy Temat zakazu komunii dla zwolenników in vitro wywołał na początku maja "Nasz Dziennik". Relacjonując żałobne msze po katastrofie pod Smoleńskiem, napisał, że komunię przyjmowali politycy opowiadający się za sztucznym zapłodnieniem. Jako przykład wymienił marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego - kandydata PO na prezydenta, głównego rywala prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W tym samym artykule oburzeniem z "Naszym Dziennikiem" podzielił się kard. Stanisław Nagy -stwierdził, że tacy politycy nie powinni przystępować do komunii, jeśli nie odwołają swoich poglądów. Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), autorka innego projektu ustawy dopuszczającej in vitro dla par heteroseksualnych (wraz z możliwością tworzenia dodatkowych zarodków i zakazem ich niszczenia), uważa, że wczorajsze oświadczenie Rady jest "trudne do skomentowania". -Kościół ma prawo oceniać pewne zachowania, ale opinia Rady ds. Rodziny jest bardzo mocna. Nie bardzo rozumiem -mówi. -A odrzucony projekt "Contra in vitro" nie dotyczył bezpośrednio in vitro, tylko kodeksu karnego: karania więzieniem za przeprowadzanie sztucznego zapłodnienia. To była zła ustawa - tłumaczy Kidawa-Błońska. Kościół: Precz z in vitro Biskupi krytykują metodę in vitro, odkąd w rządzie Donalda Tuska pojawił się pomysł jej refundacji z budżetu państwa.Wczorajsze oświadczenie to nie pierwszy tak ostry głos Kościoła, który nie zgadza się na tworzenie dodatkowych zarodków i ich mrożenie. Nie akceptuje także tego, że dziecko zostaje poczęte w próbówce zamiast podczas współżycia męża i żony. Ta sama Rada ds. Rodziny w liście do parlamentarzystów z 2007 r. uznała, że in vitro to "wyrafinowana aborcja", metoda "okupiona śmiercią braci i sióstr" poczętego dziecka. Dwa lata później posłowie PO opowiadali, że biskupi dzwonili do nich, żeby nie odrzucali projektu "Contra in vitro". W 2008r. Benedykt XVI w instrukcji "Dignitas personae" napisał, że "Kościół uważa za etycznie nie do przyjęcia oddzielanie prokreacji od całkowicie osobistego kontekstu aktu małżeńskiego".W marcu tego roku Zespół Ekspertów Episkopatu do spraw Bioetycznych napisał, że zapłodnienie in vitro „nosi znamiona »produkcji ludzi «”. Źródło: Gazeta Wyborcza
|







