|
W sobotę przez Lublin przejdzie marsz narodowców. Będzie czekała na nich kontrmanifestacja antyfaszystów. Tymczasem Zieloni apelują do władz miasta: zabrońcie przemarszu ONR.
"Z oburzeniem przyjęliśmy wiadomość, że w Lublinie ma się odbyć marsz ONR, a władze miasta nie wydały zakazu. Sprzeciwiamy się manifestacji ultranacjonalistycznych i antysemickich postaw w mieście słynącym dawniej z wielokulturowości, którą w tej chwili stara się odbudować, aspirując do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury" - czytamy w apelu i dalej: "Przestrzeń publiczna powinna być wolna od ekstremizmu. Poglądy, zachowania i manifestacje ONR, organizacji propagującej ideologię nacjonalistyczną, faszystowską, antysemityzm, nawołującej do łamania praw człowieka, sytuują się daleko poza debatą demokratyczną. Dlatego apelujemy do władz Lublina o wydanie zakazu zorganizowania przemarszu przez ONR. Chcemy, by Lublin był wolny od antysemityzmu, mizoginii, rasizmu czy homofobii."
Apel zainicjowany przez Partię Zieloni 2004 podpisało kilkudziesięciu intelektualistów, w tym Alina Cała, Mirosław Chojecki, Konstanty Gebert, Anna Grodzka, Anka Grupińska, Agnieszka Holland, Dorota Jarecka, Anna Laszuk, Lidia Ostałowska, Joanna Piotrowska, Hanna Samson, Kazimiera Szczuka, Magdalena Środa i Bożena Umińska-Keff.
W najbliższą sobotę po południu z placu Litewskiego wyruszy marsz narodowców. W dokumentach, które jego organizatorzy złożyli do Urzędu Miasta o Obozie Narodowo-Radykalnym nie ma mowy. Oficjalnie grupa osób chce zorganizować marsz by "uczcić działaczy obozu narodowego poległych w walce z totalitaryzmem hitlerowskim i komunistycznym" jednak w internecie można znaleźć klip wideo, w którym Obóz Narodowo-Radykalny zaprasza na demonstrację do Lublina w związku z 76. rocznicą powstania ONR. Taka informacja pojawiała się też na forach narodowców. Marsz pierwotnie miał się odbyć 17 kwietnia, został jednak przełożony z powodu żałoby narodowej.
Manifestacje aktywistów ONR są charakterystyczne. Jesienią ubiegłego roku przeszli przez Warszawę wykrzykując "Precz z żydowskim szowinizmem!", "Precz z żydowską okupacją!", wyciągali dłonie w hitlerowskim pozdrowieniu (argumentując potem, że "to tradycyjne pozdrowienie polskich narodowców").
- Liczymy, że miasto znajdzie sposób, by jednak zabronić im przemarszu przez Lublin - mówi Tomasz Kitliński, członek Rady Krajowej Zielonych i wykładowca UMCS. - Czy to, że urzędnicy zaakceptowali marsz wiodący przez centrum miasta oznacza, że Lublin, miasto o głębokich tradycjach tolerancji przyzwala na propagowanie tego typu poglądów?
Narodowcy przejdą deptakiem na Stare Miasto (w czasie okupacji jego część stanowiła "dzielnicę zamkniętą") a stamtąd, przez Bramę Grodzką na Podzamcze gdzie pod pomnikiem "zaporczyków" mają złożyć kwiaty.
Lesław Mazur, wicedyrektor wydziału spraw administracyjnych UM wyjaśnia, że nie mieli możliwości prawnej, by zabronić manifestacji. - Ugrupowanie deklaruje pokojowy charakter przemarszu - stwierdza i dodaje, że próbowali negocjować z organizatorami marszu inną trasę ale bez skutku.
- Podstawowe pytanie brzmi, jaki powód demonstracji podali jej organizatorzy Urzędowi Miasta. Oczywiście, gdyby ktoś zgłosił marsz i poinformował, że zamierza w ten sposób uczcić urodziny Hitlera naturalnie należałoby go zakazać jako niezgodnego z prawem - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Jednak z doświadczenia wiem, że organizacje takie jak ONR na ogół podają powód, który nie uzasadnia takiej ingerencji - jak choćby "promowanie chrześcijańskiego stylu życia". Z tego punktu widzenia szalenie niebezpieczne dla demokracji byłoby, gdyby urzędnicy zakazali marszu zakładając, że uczestnicy manifestacji mogą wznosić ręce w hitlerowskim pozdrowieniu czy nawoływać do waśni narodowościowych.
Bodnar dodaje, że równie dobrze na tej zasadzie jakiś urzędników mógł zakazać "Marszu równości" domyślając się, że jego uczestnicy mogą zachowywać się nieobyczajnie.
- To cenzura prewencyjna państwa oparta na domysłach, nadmierna ingerencja w prawa obywatelskie. Może to kogoś szokować, ale uważam, że współdziałanie państwa i obywatela powinno być oparte na zaufaniu - mówi. - Więc jeżeli organizatorzy marszu nie informują Urzędu Miasta, że zamierzają łamać prawo, nie należy administracyjnie go zakazywać. Zupełnie inną sprawą jest to, jak urzędnicy i policja zachowają się podczas samego przemarszu. Przedstawiciele UM powinni obserwować jego uczestników i jeżeli uznają, że ich zachowanie jest sprzeczne z deklarowanym celem marszu, bo np. "hailują", urzędnicy na podstawie odpowiednich przepisów powinni natychmiast rozwiązać zgromadzenie, a policja pociągnąć winnych do odpowiedzialności.
W odpowiedzi na marsz narodowców na placu pod dawnym "pedetem" - również w sobotę - odbędzie się kontrmanifestacja. Wniosek w tej sprawie złożyło Lubelskie Porozumienie na rzecz Tolerancji. Organizatorzy zapowiadają występy sztukmistrzów, żonglerów, szczudlarzy, zespołów muzycznych - w tym grających na bębnach.
|