|
|
|
| poniedziałek, 22 lutego 2010 12:22 | |||
Dziennnik Gazety Prawnej: Gehenna Marokańczyka w Polsce. Przez ABW"Dzień Dobry, jestem funkcjonariuszem ABW. Chciałbym z panem porozmawiać" - ten telefon Chakib Marakchi, dziś 30-letni absolwent Politechniki Krakowskiej, odebrał pod koniec 2007 r. Marokańczyk twierdzi, że dzień w którym przekroczył próg siedziby krakowskiego ABW był początkiem trwającej ponad dwa lata gehenny.
Marakchiego nie tylko wyrzucono z kraju, w którym mieszkał osiem lat, gdzie miał przyjaciół i narzeczoną. Jako persona non grata nie ma dziś wstępu ani do Polski, ani żadnego innego państwa należącego do strefy Schengen. Agent na wyłączność Zaczęło się kulturalnie. Na pierwsze spotkanie Marakchiego zaproszono do siedziby ABW. Przy kawie poznał swojego agenta. Marcin - bo tak się przedstawił funkcjonariusz - pytał go o działalność w samorządzie studenckim, arabskich znajomych, jego plany na przyszłość. Nie dociskał, gdy Marakchi twierdził, że przytaczane mu arabskie nazwiska, słyszy po raz pierwszy. Kazał mu tylko podpisać świstek papieru i obiecać, że o spotkaniu nie piśnie nikomu ani słowa. – Podpisałem w nadziei, że dadzą mi spokój – mówi Marokańczyk. Nic bardziej mylnego. Agent Marcin zaczął dzwonić regularnie i prosić o spotkania – Zadawał te same pytania. Chciał wiedzieć skąd znam o wicekosnula USA, pytał o moje wyjazdy do Francji, chciał wiedzieć z kim się tam spotykam. Tłumaczyłem, że we Francji leczy się moja chora na raka matka i jak chce to może wszystko sprawdzić – opowiada Marakchi. Agent Marcin robił się coraz bardziej niecierpliwy. Kolejne rozmowy były już coraz mniej przyjemne. [...] W zeszłym tygodniu sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Marakchiego reprezentuje jedna z dużych warszawskich kancelarii, która o problemach Marokańczyka dowiedziała się od Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i postanowiła bezpłatnie go reprezentować. – Na tym etapie nie chcemy rozstrzygać zasadności decyzji o wydaleniu z kraju. Ale przepis, który został w tym przypadku wykorzystany, może stanowić źródło nadużyć. Jest zbyt ogólny. Poza tym cudzoziemiec powinien mieć w możliwym zakresie dostęp do obciążających go dokumentów. Inaczej nie będzie miał szansy się skutecznie bronić – mówi Maciej Bernatt, koordynator Programu Spraw Precedensowych HFPC. http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article554833/Gehenna_Marokanczyka_w_Polsce_Przez_ABW.html?page=1
|







