|
|
|
| środa, 18 listopada 2009 08:47 | |||
Dziennik: 60 tys. Polaków nie decyduje o sobieJak przejąć czyjąś rentę lub mieszkanie, wysłać na leczenie psychiatryczne albo antyalkoholowe? Wystarczy niewygodną osobę ubezwłasnowolnić. Z roku na rok coraz więcej osób w Polsce traci prawo do decydowania o sobie. Jeszcze w latach 80. ubezwłasnowolnionych było 20 tys. osób, dziś już ponad 60 tys.
9 lat mija, od chwili 53-letni Stanisław Kędzior z Rudy Różanieckiej zachorował na schizofrenię. Jego brat złożył w sądzie wniosek o ubezwłasnowolnienie, a sam stał się prawnym opiekunem chorego. Stanisław Kędzior nie ma teraz żadnych praw: nie może wynająć mieszkania, zawrzeć małżeństwa, kupić samochodu, a nawet napisać testamentu. Nie może też decydować o tym, gdzie chce mieszkać, a wcale nie podoba mu się dom opieki społecznej, w którym umieścił go brat. Niestety nie może też złożyć wniosku, by sąd uchylił decyzję o ubezwłasnowolnieniu. 2 lata temu poskarżył się na to do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie wiadomo jednak, jak długo poczeka na decyzję w swojej sprawie. Jest sfrustrowany, bo - jak twierdzi - czuje się już dużo lepiej. - Niestety takie sytuacje zdarzają się w Polsce dosyć często - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Kiedy już raz ktoś zostaje sądowo ubezwłasnowolniony, bardzo ciężko jest mu potem to odkręcić - dodaje Bodnar. Problem w tym, że z roku na rok polskie sądy coraz chętniej stosują przepis z Kodeksu Postępowania Cywilnego o ubezwłasnowolnieniu. W 1984 roku praw pozbawionych było 24 tylko tysiące Polaków, w 1999 już 35 tysięcy, a w 2008 liczba ta wzrosła do 60,5 tysiąca. - To rzeczywiście ogromny wzrost - przyznaje specjalista od prawa karnego dr Teodor Bulenda. - Coraz więcej Polaków wie, że ubezwłasnowolnienie można wykorzystać do przymuszenia do leczenia ludzi chorych psychicznie, alkoholików czy narkomanów. Ale z drugiej strony cały czas rośnie liczba przypadków, gdy ubezwłasnowolnienie to zwykłe nadużycie - dodaje dr Bulenda. On sam jako ekspert w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, sprawdzał, jak wygląda życie osób pozbawionych praw. Zauważył wtedy, że smutną normą jest to, iż osoba ubezwłasnowolniona mieszka w domu opieki, a w jego własnym mieszkaniu przebywa opiekun prawny, zazwyczaj ktoś z rodziny. Cały artykuł dostępny jest tutaj.
|







