TIN News Update
23 czerwca 1999
 
 

Chiński Panczenlama wraca do Szigace



Dziewięcioletni Gjalcen Norbu, mianowany przez Chińczyków XI Panczenlamą, przybył do Szigace (chiń. Xigaze), tradycyjnej siedziby panczenlamów. To jego pierwsza wizyta w Tybecie po intronizacji w 1996 roku. Władze chińskie próbują skłonić Tybetańczyków do uznania go za prawdziwą inkarnację Panczenlamy, by pokazać światu, że buddyzm rozwija się w Tybecie bez przeszkód.
 
 

Panczenlama ma dla chińskich władz ogromne znaczenie polityczne, gdyż jako numer drugi w religijnej hierarchii Tybetu, zgodnie z tradycją decydował o wyborze następnego Dalajlamy. Pekin traktuje to bardzo poważnie. Na początku tygodni doradca rządu ChRL ds. religii, Tao Changsong oświadczył, że “inkarnacja XIV Dalajlamy nie będzie wybierana spośród cudzoziemców” – będzie to “Tybetańczyk urodzony na terytorium Chin”. W maju 1997 roku żyjący na wygnaniu Dalajlama powiedział, że jego następne wcielenie “z całą pewnością” przyjdzie na świat poza granicami Tybetu, jeśli nadal będzie trwać konflikt z Chińczykami.

Chłopczyk, mianowany Panczenlamą w listopadzie 1995 roku, przybył do Lhasy 17 czerwca. “Wspaniałe powitanie” zgotował mu Phagpalha Geleg Namgjal, przewodniczący Regionalnego Komitetu OLPKK, i inni dostojnicy. Władze intronizowały Gjalcena Norbu w klasztorze Taszilhunpo w Szigace 8 grudnia 1996. Wcześniej odrzuciły chłopca wskazanego przez Dalajlamę, Genduna Czokji Nimę, który został uprowadzony z rodzinnej wioski w maju 1995 roku. Do tej pory nie wiadomo, gdzie jest więziony i on, i jego rodzina. Władze chińskie ogłosiły, że “jest chroniony dla własnego bezpieczeństwa” i że “prowadzi normalne życie”. Przez ostatnie trzy lata wiele rządów bezskutecznie zabiegało o zgodę władz ChRL na spotkanie z chłopcem.

Mianowany przez Chińczyków Panczenlama spędził w Lhasie trzy dni. W piątek recytował buddyjskie księgi i udzielał błogosławieństw w Dżokhangu, najświętszym ołtarzu Tybetu. W niedzielę 20 czerwca został przewieziony do Szigace, gdzie miało powitać go 600 lamów. Jego powrót do Taszilhunpo wskazuje, że Chińczycy są pewni, iż prowadzona od 1996 roku kampania edukacji patriotycznej skutecznie uciszyła opozycję. Otwarty opór przeciw intronizacji w 1996 roku i fakt, iż Tybetańczycy odmawiali okazywania szacunku chińskiemu kandydatowi, sprawiły, że ostatnie trzy lata spędził on w Pekinie, gdzie uczył się pod kierunkiem Bomi Rinpocze, sędziwego lamy, cieszącego się szacunkiem wielu Tybetańczyków.

Nie wiadomo jeszcze, czy podczas wizyty doszło do jakichś incydentów, niemniej TIN nadal otrzymuje raporty, z których wynika, że Tybetańczycy wciąż protestują przeciwko kampanii edukacji patriotycznej, a świeccy, mnisi i mniszki odmawiają krytykowania Dalajlamy, niewzruszenie wierząc, że prawdziwym Panczenlamą jest Gendun Czokji Nima. Doniesienia te wskazują, że kampania spaliła na panewce i nie miała żadnego wpływu na wiarę i lojalność buddystów w Tybecie.

W ciągu ostatnich lat żadna sprawa nie wywołała tak silnego oporu Tybetańczyków, jak konflikt wokół Panczenlamy. Władze chińskie nadały priorytetowe znaczenie walce z opozycją, rozpoczynając kampanię edukacji patriotycznej w całym regionie, a Gendun Czokji Nima, chłopiec wskazany przez Dalajlamę w maju 1995, stał się dla Tybetańczyków symbolem ich lojalności wobec Dalajlamy.

Rząd ChRL wydaje się coraz bardziej zirytowany faktem, że Zachód nie chce uznać chińskiej decyzji w sprawie Panczenlamy. Do ostatniej konfrontacji doszło w styczniu w Waszyngtonie, podczas amerykańsko-chińskich rozmów na temat praw człowieka. Chiny odrzuciły wówczas prośbę zastępcy Sekretarza Stanu, Harolda Koha, który stał na czele delegacji USA, o spotkanie z Gendunem Czokji Nimą.

Oficjalne doniesienia na temat wizyty chińskiego Panczenlamy w Tybecie pełne są wzmianek o procesie selekcji, który doprowadził do jego wyboru, “zgodnie z zasadami religijnymi i tradycyjnymi praktykami”. Agencja Xinhua poinformowała również, że chłopiec “może recytować sutry przez trzy kolejne dni”. Władze przedstawiają go więc jako cudowne dziecko, obdarzone talentami, tradycyjnie przypisywanymi inkarnowanym lamom. Język propagandy przywodzi na myśl kampanię edukacji patriotycznej, której lejtmotywem było hasło “miłości do kraju i religii”. South China Morning Post opublikował dziś komentarz Tao Changsonga z Tybetańskiej Akademii Nauk Społecznych, który spędził w Tybecie 30 lat. Powiedział on, że następna inkarnacja Dalajlamy musi być “patriotyczna i nie żywić żadnej intencji podzielenia kraju”.

Wizyta Gjalcena Norbu zamyka długi okres milczenia chińskich mediów na temat wyboru Panczenlamy. W lutym 1998 roku agencja Xinhua podała, że przeznaczył on 30 tys. yuanów (3,6 tys. USD) na pomoc dla ofiar śnieżyc w prefekturze Nagczu (chiń. Naqu) w północnym Tybecie. Gest ten miał zapewne świadczyć o jego oddaniu narodowi tybetańskiemu. W tym samym miesiącu informowano, że Gjalcen Norbu wziął udział w buddyjskiej ceremonii w świątyni Xihuang w Pekinie, w której mieści Chiński Instytut Wyższych Studiów Buddyjskich i którą odwiedził już wcześniej w sierpniu 1997 roku. Xinhua donosiła również, że chłopiec “był zasmucony śmiercią Deng Xiaopinga” i że spotkał się z premierem Li Pengiem po przybyciu do Pekinu we wrześniu 1996 roku.


[powrót]