Wyrok Ngałang Sangdrol podniesiony po raz trzeci
Obawy o bezpieczeństwo jej ojca
Wyrok Ngałang Sangdrol – dwudziestotrzyletniej mniszki z klasztoru Garu, którą aresztowano po raz pierwszy, gdy miała zaledwie trzynaście lat – został podniesiony po raz trzeci. Ngałang odbywa teraz karę 21 lat więzienia za udział w pokojowych protestach.
Ojciec Ngałang, 64-letni Namgjal Taszi,
nie został zwolniony z więzienia, choć jego wyrok zakończył się w czerwcu.
Z napływających z Tybetu raportów wynika, że nie pozwolono mu na widzenie
z córką od zeszłorocznych protestów w Drapczi, które kosztowały życie 11
więźniów – w tym sześciu mniszek. I on, i Ngałang znani są z uporu i determinacji.
Władze chińskie oświadczyły, że Ngałang “nie
poddaje się dyscyplinie” i że już w więzieniu “wielokrotnie podejmowała
działalność separatystyczną”.
Wyrok Ngałang podniósł po raz trzeci Ludowy Sąd Miejski w Lhasie w październiku 1998 roku. Mniszka ma wyjść na wolność w 2013 roku, po spędzeniu za kratami 21 lat. Ukarano ją za udział w proteście w maju 1998, który był związany z wizytą ambasadorów państw Unii Europejskiej w Drapczi, i za kolejne protesty indywidualne. W lipcu została brutalnie pobita za wznoszenie niepodległościowych haseł. Miesiąc lub dwa później doszło do podobnego incydentu – informuje wiarygodne źródło, przebywające obecnie poza granicami Tybetu. Ten sam człowiek podaje, że pod koniec zeszłego roku Ngałang “została skopana i [strażnicy] deptali jej głowę”. Również za wznoszenie okrzyków. W tym samym czasie miały też zostać pobite Ngałang Czoezon z klasztoru Czungseb i 31-letnia Phuncog Nidrol z Miczungri. Stan zdrowia i bezpieczeństwo tej ostatniej budzą poważny niepokój. Phuncog Nidrol odbywa karę 17 lat więzienia za udział w pokojowej demonstracji w 1989 roku. Z docierających do TIN informacji wynika, że próbowała osłonić bitą Ngałang.
Przyjaciele i krewni nie mogą odwiedzać Ngałang od maja zeszłego roku. 1 i 4 maja doszło w Drapczi do protestów podczas wieców zorganizowanych z okazji wizyty ambasadorów państw UE. Więźniowie polityczni i kryminalni wznosili niepodległościowe hasła i wyrażali poparcie dla Dalajlamy. Nadal nie wiadomo, czy incydent z 4 maja miał miejsce przed czy po wizycie “Trójki” dyplomatów. Komendantura wytypowała więźniów ze wszystkich oddziałów – w tym ponad 60 mnichów – do udziału w wiecu. Zebrani zaczęli nagle skandować “Wolny Tybet!”. Okrzyki podjęli więźniowie polityczni z cel przy placu apelowym. Strażnicy pobili uczestników zajścia i odizolowali ich od reszty więźniów. Tortury i bicie przypłaciło życiem sześć mniszek, trzech mnichów i jeden świecki.
Z wiarygodnych raportów wynika, że Ngałang znalazła się w grupie więźniów politycznych, których traktowano ze szczególną brutalnością. Władze mogły ją uznać za “prowodyra”. W lipcu 1998 roku większość więźniów odzyskała prawo do odwiedzin. Niemniej Ngałang i grupa najbardziej znanych więźniów politycznych nadal nie ma prawa do przyjmowania odwiedzin i paczek – twierdzi były więzień, któremu udało się uciec z Tybetu.
Ngałang Sangdrol została aresztowania w czerwcu 1992 roku. Jesienią skazano ją na trzy lata więzienia. Rok później wraz z 13 innymi mniszkami – wśród których były Phuncog Nidrol i Ngałang Czoezon – nagrała na przemycony do więzienia magnetofon pieśni o miłości do krewnych i Tybetu. Podniesiono jej za to wyrok o sześć lat. Pozostałe mniszki zostały ukarane w podobny sposób. Wszystkie brutalnie pobito.
Wyrok Ngałang podwyższono po raz drugi w 1996 roku za udział w licznych protestach w więzieniu. Były więzień twierdzi, że wiosną tego roku Ngałang uczestniczyła w proteście przeciwko “chińskiemu” Panczenlamie. Nie wstała, gdy do jej celi weszła strażniczka, oraz krzyknęła “Wolny Tybet”, kiedy więźniarki stały za karę w strugach deszczu, gdyż odmówiły sprzątania cel. Niektóre źródła podają, że jej wyrok podniesiono o osiem lat, inne – że o dziewięć.
Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji
ustaliło, że według oficjalnych dokumentów Ngałang ma zostać zwolniono
w 2013 roku, co wskazuje, że ostatni wyrok opiewa na trzy albo cztery lata.
Władze chińskie nie udzieliły informacji na temat wyroków Ngałang żadnemu
rządowi ani agendom ONZ, które podnosiły jej sprawę.
Obawy o bezpieczeństwo ojca Ngałang
Nie wiadomo, gdzie przebywa obecnie Namgjal Taszi. Powinien zostać zwolniony przed trzema miesiącami po odbyciu wyroku ośmiu lat więzienia; do TIN docierają jednak informacje, z których wynika, iż nadal przebywa za kratami. Jedno ze źródeł podaje, że w zeszłym roku rozchorował się i był leczony.
Namgjal Taszi urodził się w 1935 roku w Czideszol, w okręgu Gongkar (chiń. Gongga) prefektury Lhokha (chiń. Shannan), TRA. Aresztowano go w czerwcu 1991 roku (wraz z synem Tenzinem Szerabem) w związku z zawieszeniem tybetańskiej flagi w klasztorze Samje. Tenizn Szerab, trzydziestoparoletni mnich, spędził w więzieniu dwa lata. W tym samym czasie aresztowano też brata Namgjala Taszi, Lobsanga Lhundruba. Tybetańczyk, który przebywa obecnie za granicą, powiedział TIN, że po torturach w więzieniu Lobsang Lhundrub jest przykuty do wózka inwalidzkiego. Co najmniej czworo bliskich krewnych Namgjala Taszi odbywa wyroki za działalność niepodległościową.
Rodzina Namgjala Taszi straciła cały majątek po powstaniu z 1959 roku. W latach 80., po ogłoszeniu polityki reform i otwarcia, mogła ubiegać się o rekompensatę za skonfiskowane ziemie. Namgjal Taszi odmówił jednak podpisania oświadczenia, popierającego politykę Chin, i zażądał zwrotu mienia. W rezultacie rodzina nie dostała nic.
Namgjal Taszi spędził wiele lat w więzieniach i obozach laogai za udział w powstaniu. W czasach rewolucji kulturalnej był wielokrotnie bity na wiecach “walki klasowej”. Po takich “sesjach” często przynoszono go do domu nieprzytomnego. W latach 80. rodzina utrzymywała się z pracy na budowach.
W 1957 roku Namgjal ożenił się Dziampą Czoezom, która zmarła w wieku 52 lat wkrótce po aresztowaniu syna i męża. Mieli ośmioro dzieci. Pierworodny syn został zabity w czasie rewolucji kulturalnej. Zastrzelono go w Czakpori, obok pałacu Potala, gdy niósł ojcu zawiniątko z jedzeniem.
Do maja zeszłego roku ojciec i córka mogli regularnie widywać się w więzieniu. Krewny Namgjala Taszi, który uciekł z Tybetu, informuje, że rodzina i przyjaciele przestali dostawać od niego listy w 1998 roku (choć wcześniej korespondowali ze sobą bez przeszkód). Nie wiadomo, czy zatrzymanie go w więzieniu i brak korespondencji należy łączyć z sytuacją córki.
Ngałang Sangdrol wzięła udział w pierwszej demonstracji niepodległościowej, gdy miała 11 lat (1987-88). Wiarygodne źródło, które utrzymywało bliski kontakt z rodziną, twierdzi, że dwa lata później wyszła wieczorem z domu i już nie wróciła. Przez kilka miesięcy nikt nie wiedział, co się z nią stało. Później okazało się, że przebywa w areszcie Guca, gdzie trafiła po demonstracji zorganizowanej przez grupę mniszek. Dziampa Czoezom zobaczyła się z uwięzioną córką tylko raz. To samo źródło podaje, że podczas tych odwiedzin Ngałang, choć tak młoda, nie uroniła jednej łzy, żeby nie niepokoić matki. Kiedy wróciła do celi, zanosiła się płaczem.
Ngałang Sangdrol została zwolniona pod koniec 1991 roku – zapewne z uwagi na młody wiek. Były więzień polityczny twierdzi, że w areszcie bito ją z taką brutalnością, że zniekształcono jej dłonie. Kiedy wróciła do domu, dowiedziała się, że matka nie żyje, ojciec jest w więzieniu, a większość krewnych uciekła za granicę. Jako byłej więźniarce, nie pozwolono jej na powrót do klasztoru. Aresztowano ją w czerwcu 1992 roku za próbę zorganizowania demonstracji. Miała w niej uczestniczyć jeszcze jedna mniszka i trzech mnichów. Z relacji licznych tybetańskich uchodźców wynika, że była brutalnie torturowana. Przez długi czas nie dostawała też nic do jedzenia i picia. Były więzień wspomina, że próbowała łapać w kubek krople deszczu. Była jednak za mała, by sięgnąć ręką za kraty.
Od 1996 roku TIN otrzymywał wiele raportów,
z których wynikało, że Ngałang jest bita, przetrzymywana w karcerze i głodzona.
Władze chińskie poinformowały, że stan jej zdrowia jest “normalny” i że
ukarano ją za “działalność separatystyczną”.